na Pocztę! (szable do boju, lance w dłoń!)
przestraszyłem się nie na żarty (fakt, śniadania nie jadłem, to i nie nażarty byłem) – rano otrzymałem kopertę z poczty z pieczątką “sprawa służbowa“. Podobnie dramatycznie zaczynał się “Proces” Franza Kafki (kawkę już piłem).
Otwierając drżącymi ze zdenerwowania dłońmi (palcyma?) kopertę (była nienaturalnie wybrzuszona), wodziłem myślami w przeszłości cóż takiego żem uczynił, że poczta mnie w sprawie urzędowej nagabuje…
fakt, odbierałem coś ostatnio, ale to nie ja (proszę wysokiego urzędu pocztowego) krzyczałem:
Pierdolony listonosz kurwa, nie chce mu się chujowi wejść na piętro i zostawić listu, tylko jebane awizo zostawia w skrzynce, a ja muszę zapierdalać na pocztę i stać jak chuj jakiś w jebanej kolejce
fakt, przyznaję się (proszę wysokiego urzędu pocztowego), że podobnie myślałem – alem powstrzymał się i myśli swoich zdrożnych na głos nie wypowiadał (przy kobietach). A nawet myślałem, czy nie zwrócić uwagi, temu niegrzecznemu człowiekowi, który ciężkiej doli pocztowca nie rozumie, by słowami mięsnymi w miejscu, za przeproszeniem, publicznym zgorszenia wobec niewiast nie wywoływał… ale mnie ubiegł osobnik w kolejce za mną.
tak (proszę wysokiego urzędu pocztowego) spóźniłem się, przyznaję, powinienem był większą czujnością obywatelską się wykazać…
przepraszam…
więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie…
otworzyłem kopertę, a tam pismo urzędowe…
wezwanie – pomyślałem
czytam:
Szanowni Państwo
nosz kwa-wasza, to ja wam teraz wygarne! ;o)
ciekawe nie? pytają o opinię… imiennie…
a jak nie wyślesz (dygać do skrzynki taki kawał?) to, że niby dobrze działamy ;o)
milionyzadowolonychklientowniemogasiemylic
Odpowiedzi: 8
Subscribe to comments with RSS.





















[...] się nie na żarty (fakt, śniadania nie jadłem, to i nie nażarty byłem) – rano otrzymałem kopertę z poczty z pieczątką „sprawa służbowa“. Podobnie dramatycznie zaczynał się „Proces” Franza [...]
Zara się okaże, że strajkują też w trosce o klienta.
w rzeczy samej – kiedy oni strajkuja, klientow przejmuja prywatni operatorzy
BTW
bylem kiedys w sortowni InPostu, tak chyba wyglada rowniez sortownia odpadow
raczej nie bede korzystal
poczta moja milosc. teraz mieszkam pod stolyca i nadal nie potrafie pozbyc sie stresu.
spory szok – gdy pani podajac przesylke polecona nie wrzeszczy ‘dowod’, tylko spokojnie prosi tylko o podpis i mowi, ze pamieta.
>>pajeczaki
to, ze “naFsi” cie wszyscy znaja ma tez swoje dobre strony
na przyklad w sklepie przed MatkiBoskiejPienieznej
Też dostałem takie pismo. Rodzicielka ma żyła w stresie i czekała na powrót syna.
marnotrawnego?(=czas na poczcie)
;o)
Marnotrawnego.. w sumie coś w tym jest..