cudu naszego powszedniego (i od święta)

Prezydent Kim Ir Sen tworzy wiersz ku czci Przywódcy Kim Dzong Il’a
nie będziemy pisali o cudotwórczej działalności Donalda “OnJestMiłością” Tuska i jego ministrów, którzy gdy Naród odpoczywał, ciężko pracowali “by żyło się lepiej. wszystkim“.
Tyle razy pisali o tym w Trybunie Ludu
my jak zwykle nie mamy wyrzutów sumienia, że bimbaliśmy sobie w najlepsze, a jak ktoś nie potrafi sobie zorganizować pracy, musi w dzień wolny zapierdalać



















Oglądałem ostatnio “Defiladę” Fidyka o Korei. Mniam. Ukochany Przywódca po raz 47 odwiedził nasze przedszkole. Udzielił rad na miejscu.
Donald nie robi takich wizyt gospodarskich, on ciężko pracuje na boisku.
Naród się martwi, Donald stłuk kolano ;)
>>vertok
teraz beda ja cyklicznie juz chyba przy okazji stosownych swiat puszczac
znaczy defilade
ja juz tego nie moge ogladac ;o)
>>jah
no tak
Kaczor przestrzegal, ze beda padac na kolana przed niemcami…
;o)
to pewnie haiku powstaje w takich trudach
i pocie
i znoju
w kwestii formalnej:
dopóki Kim Ir Sen był prezydentem Kim
Dzong Il nie mógł być Przywódcą….
byl
jeszcze zanim sie narodzil
predestynacja dialektyczna
poza tym przy wielkosci wielkiego przywodcy nastepstwo przyczynowo-skutkowe zamiera
analog>poza tym przy wielkosci wielkiego przywodcy nastepstwo przyczynowo-skutkowe zamiera
Bardzo słuszny przyczynek do rozważań o zagięciu czasoprzestrzeni pod wpływem wielkości ukochanego przywódcy.
>>vertok
wielki przywodca jest ostateczna przyczyna i ostatecznym skutkiem
a takze czasem i przestrzenia
poza wielkim przywodca nie istnieje swiat
pustac jeno