Sceny z życia (pro)rodzinnego
Nepotyzm to wstydliwa choroba przenoszona drogą władzy.
Z Ojców (na urzędach) na Synów i Córki (na stanowiska).
Z Głowy Państwa (niekoronowanej) na Pomocne Ręce (wybitnych specjalistów od cateringu).
Z Wielkiego Mistrza (Sched(yn)a po Wielkiej Koszykówce) na Byłych Współpracowników (“znali się, to znają się na koszykówce”).
Najważniejsze jest zaufanie…
do powinowatych, uznanych specjalistów, Byłych Współpracowników…
i wzajemnie




















Po przeczytaniu wypowiedzi niejakiego Pawlaka widzę, że to nie choroba ani żaden wstyd.
Ot…oczywista oczywistość….
tak, w naszym (tzw.) kraju Kennedy — nie zostałby Prezydentem. wszak Tatuś: ambasador…
(= wiadomo: nepotyzm w tym usa.)
[...] marginesie pędzącej przez Narót Dyskusji, czy, kto, komu i ile… zapytajmy, czy należy się Stanowisko (= w III, IV i V RP) Temu Panu: Syn [...]
I handlarz wódą. Bandzior no!
Pan Pawlak tylko kultywuje ludową tradycję…do siebie… ;)