powrót do przeszłości (a bo cóż ciekawego jest w teraźniejszości, o przyszłości już nie wspominając)
W oczekiwaniu na nowości polskiej fonografii zaglądam sobie do archiwum polskiego dźezu. Dużo z tych rzeczy mam we własnym archiwum, albo całkiem innych (może się w końcu zmobilizuje do ucyfrowania próby SS-20, której zapis kolega przywiózł dawno temu z Otwocka – znaczy cholera wie, gdzie ta próba była, nagrania wziął od panczurów z Otwocka).
No tak, jakość tych nagrań bywa porażająca, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
coś jakby na kształt wzruszeń (człowiek dziadzieje z wiekiem) ???
oni się dziwią jak ja żyję
a ja co zarobię to przepiję
to jedna z zapomnianych fraz, która wróciła z uśmiechem na twarzy (Konwent A “Knajpa”)
no to teraz z innej beczki
Mikrofony Kaniony
Zaprawdę powiadam wam: czad powraca.
“W moich oczach” wydaje kolejny rarytas z serii “muzyka z Jarocina”, tym razem najbardziej odjechaną kapelę lat 80 – Mikrofony Kaniony.
Kiedy jako zawzięty panczur, usłyszałem pierwszy raz lokatorów górniczego Lubina z ich kosmicznym instrumentarium – odpadłem.
te cudaczne dęciaki – legenda głosi, iż kupione przypadkiem w sklepie muzycznym – podlane absurdalnymi tekstami, tworzyły prawdziwy dadaistyczny koktail piorunujący.
kto to słyszał, ten wie, kto jeszcze nie miał okazji, ten musi – Mikrofony były jednym z najbardziej wyrazistych bendów na tle nudnej “nowej fali” drugiej połowy lat 80 z jednej strony i tego mdławego majnstrimu RTV z drugiej.
i że ja ten koncert przeoczyłem??? (UPDATE: już wiem – zapomniałem o blogu )
o pożytkach płynących z picia na ulicy, a nie w dystyngowanych lokalach
przechodziłem ci ja koło lokalu, w którym podawali “piwo” za 9 zł.
wszedłem i zamówiłem, gdyż śpiewała niewiasta w towarzyszeniu instrumentarium.
cóż
nie dla psa kiełbasa, nie dla chama odchamianie
zanim podali piwo, band zakończył granie, więc spiłem na chybcika i zabrałem się w stronę mojego ulubionego nocnego.
zakupiłem tradycyjny zestaw na powrót do domu i dziarskim krokiem ruszyłem przed siebie (w witrynie żabki zobaczyłem jakiś periodyk, w którym pokazywali największego szatana i największą idiotkę – razem na wakacjach)
uszczęśliwiłem kilku młodych ludzi, którym brakowało kilka złotych do szczęścia…
aż tu…
człowiek mnie pyta ile kosztuje wizyta na Izbie Wytrzeźwień – -mówię, że nie mam pojęcia
zaczyna się historia
umarł był ziom z parafii
był pogrzeb
po pogrzebie mus jest wypić za duszę zmarłego
a jeśli się go bardzo lubiło….
przyjechała straż miejska, której w tej okolicy nikt nie widział
zabrała człowieka na Izbę…
….
- pytają się mnie gdzie mam skarpetki
- jak to?
- normalnie, ja im na to, że do sandałów skarpet się nie nosi
- wiadoma sprawa
- no ale te durnie tego nie wiedzą
…
umówiliśmy się pod biedronką na flaszkę
wy! pier! da! lać! nasz! fe! sti! wal!
prawda jest taka, że młodzieżowe i zagraniczne (en masse) zespouy są do dupy
Jarocin nie chce żyć TYLKO swoją legendą, ale coż…
cokolwiek nowego się tu pojawi jest z dupy
najlepsze koncerty dają “dziadkowie” – Acid Drinkers, Bad Brains (największa i bezkonkurencyjna gwiazda tegorocznego festiwalu), Tilt (rewelacyjny koncert nie tylko z powodu zaproszenia Gumy, połowy Israela i Olafa Deriglasoffa – a tego debila, który prowadził “konferansjerkę” pomińmy milczeniem) i wreszcie Staszewski (KNŻ)
reszta niewarta jest słów (choć może Plagiat może, choć tez jakby nomen omen znane kawałki grał).
panksnotded
stare dziady rzondzom!
i chyba już tu więcej nie wrócimy
i against i
no warto było…
UPdate
leje jak cholera…
nie byłbym sobą gdybym….
rano obudził mnie jakis zespół młodzieżowy (jako starepanki śpimy w namiocie, a nie w Jarocie, znaczy spaliśmy, bo namiot zalało) grali takie dziewczęce piosenki z mocnym rytmem – troche ostrzejsze Myslowic, a bardziej niewyraźnie niż Placebo – znaczy do dupy, ale ok, grają, to konkurs jest… (tylko dlaczego zagrali 3razy ten sam kawałek?)
Wychodzi Bardzo Wzniośle Usposobiony Pan Redaktor z Radia i zapowiada kolejny zespół… grają te same… znaczy tą samą piosenkę (też 3razy)
zabraliśmy się na śniadanie (panki jadają maślankę z bułkami i browara), kiedy wróciliśmy grał ulubiony zespół Bardzo Wzniośle Usposobionego Pana Redaktora z Radia (który przypadkiem jest przewodniczącym żyry) i gra ten zespół ten sam kawałek (co wcześniej grało go kilka innych zespołów) 3razy….
idę po piwo
decyzją żyry konkurs wygrał zespół, który Bardzo Wzniośle Usposobiony Pan Redaktor z Radia zapuszcza bardzo często na antenie…
przypadkiem…
z tragarzami…
a panks i tak not ded!
Armia dała czadu, choć Budzy troche kaszlem niedomagał
deszcz pada
dobrze, że mamy jakiś samochód i nie musimy spać w pływającym namiocie
jutro ma być sucho
[i][i][i] Michael Jackson umarł [i][i][i]
to było męczące, patrzeć jak się męczy
panksnotded!























