wydrukowany półfinał EURO 2008

Oto ostateczny dowód na to, że mecz półfinałowy został wydrukowany!
zdjęcie zostało wykonane o godzinie 21:57 jeszcze zanim mecz został “rozstrzygnięty” na korzyść Niemców.
Kilka minut wcześniej obraz zamarł i tak trwało to jeszcze kilka kolejnych minut. W kółkach widać, że obraz z wirtualnej maszyny nie spasował się z obrazem rzeczywistym. Potem była plansza (teraz to się daje czerwony pasek): Przepraszamy za kłopoty techniczne.
Czerwoni (za PRL) mieli też takie kłopoty, jak im coś nie po ich myśli szło, w trakcie transmisji z pochodu 1majowego na przykład.
A co było później (na “meczu”)wszyscy wiedzą.
Jeden wielki spisek! (zaczął się oczywiście od sędziego co miał Łeb nie od parady).
taka pro-moc-ja…
n i e s m o w i t e
ale
slowo sie rzekło, reprezentacja pakuje walizeczki

no
dzień-ku-je-my! dzień-ku-je-my! dzień-ku-je-my!
[to się tak cyklicznie powtarza]
aha! jakby ktoś pomyślał, że wybudowanie stadionów przez Premiera Stuka, coś nam pomoże, to niech pojedzie do Brazyli
oni tam nie maja stadionów w każdej gminie
ale PZPN tez nie widzieli
Irlandia – Eurokraci 1:0

ale mecz się jeszcze nie skończył, ponieważ bramka padła ze spalonego, sędzia właśnie dolicza kilka minut do regulaminowego czasu gry, by podyktować karnego w ostatniej minucie:
- Referendum w Irlandii nie dyskwalifikuje Traktatu. Będziemy skutecznie szukali drogi, aby on jednak wszedł w życie.
to nasza Miłość i Pomyślność: Doland Stuk
po co panowie ta farsa z ratyfikacją?
nie prościej zjechać się do Brukseli, oglosić powołanie ZSRE i już?
Wiktor Wiedeński czyli nad pięknym mądrym Dubajem
Jako że w drużynie WschodniegoRajchu nie gra(?) żaden Polak, jest szansa, że po mordreczym pojedynku nasi repryzentanci zejdą z boiska w chwale niczym uskrzydlone rycerstwo Króla Jana. Szansa. Wedle mojego niezorientowania w futbolu, jest owa szansa mizerna, jak sycąca jest przystawka w postaci siekanych ogórków ze śmietaną.
Po kiego diabła zresztą mielibyśmy wygrywać? Żeby psim swędem wyjść z grupy? i polec w następnym meczu?
Nasza repryzentacja już przecież odniosła największy sukces w historii naszej kopanej piłki, kwalifikując się pierwszy raz do finałów Euro. Widać to było w pierwszym meczu.
Jak zwykle. Bohatersko walczyliśmy i pięknie przegraliśmy.
Mnie cieszy zwycięstwo Portugalii, chociaż męczyli się wczoraj okrutnie, a sędzia też im pomógł (może odrabiaja zaległości z pamiętnego meczu z Francją, w którym sponiewierali Portugalczyków).
poooooooolskaaaaaaa!!!!!!!!!!!!! biaaalo-szerwoniii!!!!!!!!!!! poooooooolskaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!…
2:0 jak zwykle (konsekwencje niezdrowych podniet)

Jeden znajomy (po zawale) miał rację, że inaczej być nie mogło:
w Korei mecz otwarcia 0:2 dla naszych Orłów Engela, na Mundialu w Niemczech identyczny wynik, no to jak mogło być wczoraj?
jedyna różnica jest taka, że po raz pierwszy, w przegranym meczu gole strzelił Polak.
teraz wypadałoby przerżnąć z Austrią i w meczu o nic wygrać w pięknym stylu z Chorwacją.
Kibice będą wniebowzięci…
Niby dorośli mężczyźni, niby mają doświadczenie i wiedzą, że im bardziej ekscytowali się przed swoim pierwszym razem, tym żałośniejszy był finał, a jednak…
Narodowa histeria spowodowana dziejowym sukcesem wejścia do finałów Euro 2008, zakończyła się i tym razem eiaculatio praecox – toporny wdzięk niemieckiej Frau, przystrojonej w polskie kolczyki onieśmielił “żelki” w czerwonych koszulkach i “krótki to był zryw”…
a ja jak zwykle (raz na dwa lata) będę kibicował Portugalii
niektórym to jednak się na mózg rzuca



















4 komentarzy