hePiS niu jer – ekskluziw
Szanowni Państwo! Mamy zaszczyt zaprezentować wyjątkowe wydawnictwo – jedyny na rynku kalendarz zapewniający przez cały rok dobre samopoczucie (prezesa Jarosława Kaczyńskiego).
Przepraszamy za fatalną jakość zdjęć, ale wykonane zostały z narażeniem życia i zdrowia psychicznego w małokomfortowych warunkach
Czendż

(w) Baraku Obawa (narasta)
- Sposób uprawnia polityki, która poprzez media wdziera się do życia codziennego, musi być dostosowany do tej potrzeby. Wielu z nas chce szybkiego reformowania Rzeczpospolitej, ale powinniśmy to tak robić, by żadna grupa społeczna nie ucierpiała
Chcielibyśmy, żeby ta dyskusja była w polskim życiu publicznym czymś nowym, by to była dyskusja na argumenty, a nie na etykiety, tym bardziej epitety. Musimy zrozumieć tych, którzy czują do nas niechęć
Potrzebna jest konkurencja a nie ostre stracie, pokój a nie wojna. I w taki sposób będziemy uprawiać naszą politykę
Były słowa, czasem niefortunne, być może są polscy inteligenci, ci prawdziwie etosowi, którzy poczuli się urażeni. Dlatego chcę powiedzieć głośno i mocno: przepraszam
Nie możemy tracić czasu na spory wywołane ambicjami. Musimy iść do władzy z przygotowanym zespołem. I jeśli ta władza przyjdzie, od razu zacząć realizować nasze cele. Potrzebny jest zdyscyplinowany zespół, który ma buławę w tornistrze
Gruziński incydent – rekonstrukcja wydarzeń
Jest wieczór. Kolumna opancerzonych limuzyn dociera do granicy. Samochody zatrzymują się. Do posterunku granicznego podchodzi oficer ochrony.
- Mamy tu delegację z Prezydentami Polski i Gruzji. Chcemy przejechać.
- Nie można, granica jest już zamknięta. W niedzielę pracujemy do 14:00.
- Ale czy w drodze wyjątku…
Słychać trzask zamka pistoletu maszynowego. Agent Ochrony odchodzi. W mercedesie uchyla się lekko szyba:
- Co powiedział?
- Że nas nie puszczą Panie Prezydencie
- Powiedziałeś kim jesteśmy?
- Oczywiście
Szyba podnosi się, skrywając wnętrze limuzyny.
- Nie wpuszczą nas – informuje swojego polskiego Przyjaciela Prezydent Saakaszwili.
- Jak to nie wpuszczą? To prowokacja! Jesteśmy przecież na terenie Gruzji!
- Tak Lechu, jesteśmy, ale…
Kaczyński ucina – Już ja im powiem!
Wstaje i sięga do drzwi, by uchylić szyby – Nie próbuj mnie powstrzymać – rzuca w stronę Prezydenta Gruzji.
- Michał! – zdecydowanym głosem przywołuje swojego sekretarza.
- Panie Prezydencie, nie powinien Pan…
- Dobra dobra, powiedz mi jak po rusku będzie “spieprzaj dziadu”?
- Ale…
- Nie ma żadnego ale! Już ja im powiem co o nich myślę!
- Ale dziennikarze – oni nas zjedzą – wyjaśnia Kamiński
- To ich odpraw, powiedz, że odjeżdżamy i żeby ruszyli jako pierwsi.
Kamiński wydaje polecenie, by samochody z dziennikarzami ruszyły przodem.
- Załatwione
- Więc jak to będzie?
- Idi w pizdu! Job twoju mać’! chyba…
- Dziękuję, wsiadaj do samochodu, odjeżdżamy
Samochody zawracają. Gdy prezydencka limuzyna stoi bokiem do posterunku granicznego, ponownie otwiera się okno i w stronę pograniczników leci wiązanka:
- Idi w pizdu! Job twoju mać!
W świetle księżyca dało się zobaczyć błysk - jakby lufy pistoleciku.
Pogranicznik odkrzyknął – A idi w kibini matier! i sięgnął po broń.
Ciszę Kaukazu rozerwała seria z Kałasznikowa, potem następna i jeszcze jedna.
Na darmo, Prezydent Kaczyński siedział już wygodnie na tylnym siedzeniu Mercedesa, poza zasięgiem kul. Prezydent Saakaszwili też mógł mówić o dużym szczęściu gdyż, żeby zamknąć okno po stronie Prezydenta Polski, musiał się pochylić.
- Przecież to byli Rosjanie! – zawołał Kaczyński, kiedy emocje opadły, żaden Osetyniec tylko Rosjanin – słyszałem przecież.
Dla międzynarodowej społeczności już wkrótce miało się stać jasne, co na prawdę dzieje się na Kaukazie.
Prezydent jako zwierzchnik Sił Zbrojnych natychmiast wydał przez telefon satelitarny polecenie wysłania w rejon Rosyjskich wód terytorialnych naszych lotniskowców…
Z ostatniej chwili: Kaczyński odleciał (do Brukseli)
Ujawniamy w jaki sposób Prezydent RP Lech Kaczyński poleciał do Brukseli. Zdjęcie przedstawia Michała Kamińskiego, który wziął Pana Prezydenta na kolana.
żyło, żyło i zdechło – orędzie
to inna wersja – tzw tłusta
Rację, ma Łysakowski, że to jest pastisz, ale co tam racja, skoro mendia powtarzają, że jest to parodia
zresztą, co się będziemy spierali o sforne-mułowania.
Słusznie zauważył również Jacek Lutomski, że orędzie jako gatunek martyrologiczno-telewizyjny zdechł.
Bo
kto teraz odważy się wystąpić przed Narodem z Orędziem?
tak żeby nie narazić się na śmieszność?
fakt, można jeszcze się ścigać w kategorii największy pajac orędziowy, ale to nas oddali od orędzia do show
ma ktoś jeszcze jakiś pomysł na reklamę, która uśmierci żałobę narodową, expose premiera, styl publicystyczny Tomasza Lisa, wiarygodność dziennikarską Piotra Kraśki…
(miasta które popierają niech dopisują propozycje)






























5 komentarzy