rachunkowość kreatywnie propagandowa
Krwiożercze wilki globalnego imperializmu zaczynają skomleć o pomoc (na łamach poczytnego dziennika, któremu nie jest wszystko jedno)
- Same rachunki za prąd od stycznia wzrosły o 30 proc. Tylko w tym roku będzie to nas kosztowało dodatkowo 30 mln zł. [..]- Staramy się zainteresować tym tematem decydentów. Organizacje branżowe, w których działamy, i przedstawiciele przemysłu pokazują skutki takiej podwyżki dla poszczególnych branż i całej gospodarki. 30-procentowa podwyżka w jednym roku? Kto zniesie taki skok kosztów? Taka sytuacja powoduje problem nie tylko dla firm, ale i dla klientów.
- Rząd reaguje?
- Na razie nic się nie dzieje. A bez zrozumienia i pomocy ze strony rządu sytuacja się nie poprawi. Przecież nie zamkniemy sklepów na znak protestu.
i teraz drogie dzieci raczkującego polskiego kapitalizmu w objęciach troskliwych rodziców Hegli i Keynesa zastanówcie się:
co wzrosło panu z Tesco o 30 %
koszty?
czy opłaty za energię elektryczną (które obawiam się dla całej sieci stanowią ułamek procenta KOSZTÓW)
i dlaczego pan dyrektor nie jest łaskawy wyrażać się precyzyjnie
a panowie dziennikarze nie interweniują (jest im wszystko jedno?)
i co na to rzont (ocalenia narodowego)
Post (znaczy wpis) kryzysowy
czy chcemy czy nie chcemy nadchodzi chyba “7 lat chudych”. Mimo zaklęć (a raczej właśnie z ich powodu) szamanów współczesnej polityki – kryzysu nie unikniemy.
Nie pomogą lokaty na 8%, loterie i hazard. Tym bardziej wiara w cuda państwowego interwencjonizmu (Państwo jest konsekwentne jak PZPR, kiedy mówi, że nie da – to nie da. Gdy mówi, że da – to mówi.).
Ci, którzy w kredytowym karnawale oddawali się nieumiarkowaniu w konsumpcji, będą musieli posypać głowy popiołem realizmu:
Kiedy przyjdą zlicytować dom
ten z hipoteką w banku
kiedy w górę poleci kurs,
kiedy runą potężną ratą
i pod drzwiami stanie nad ranem
komornik z eksmisji nakazem -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bilet na tramwaj!
Trzeba iść!
Nie ma rady, pora na śledzika z cebulką pod zmrożoną wódeczkę i zaciskamy pasa – jak to w poście:
W czasie postu chleb smarowało się powidłem a nie masłem, lub maczano go w oliwie. Podawano śledzie bez śmietany, kawa również była bez śmietany i bez cukru, za to z palonych żołędzi. Pito herbatę lipową, zamiast deserów podawano mało słodkie ciastka zwane “wiekuistymi”, gdyż można je było jeść w pół roku po upieczeniu.
Prawda jakie to ekologiczne?
W XIX wieku mężczyźni musieli wyrzekać się alkoholu i cygar. Zalecano także powstrzymywanie się od stosunków płciowych.
to pierwsze bedzie wskazane z powodu podwyżki akcyzy (zwłaszcza na tytoń), z tym drugim….
no Ministerstwo Prawdy pisze, że to też jest jakiś sposób na kryzys
pociecha jest taka, że nie czeka nas raczej ocet na półkach, półki będą pełne – coraz mniej będziemy (chyba) skłonni z nich zdjąć i włożyć do koszyka.
i dobrze
może przynajmniej część ludu pracującego miast i wsi nauczy się liczyć.
mamona terror
Kto i kiedy mógł wygłosić takie oto zdanie:
[...] o ileż więcej mogliby przeznaczyć na inwestycje lub konsumpcję, która przecież w konsekwencji też nakręca inwestycje.
pasuje do jakiegoś amerykańskiego guru Nowej Ekonomi Telewizyjnej (znaczy guru występuje w telewizji i opowiada dorosłym bajki na dobranoc)
ale już nie teraz
chyba
no to dopowiadamy:
o ileż szybciej rozwijałaby się Polska!
a ludzie żyli dostatniej
Tak, tak, Archanioł Piotr miał na myśli wydawanie pieniędzy, które zostałyby w naszych kieszeniach z racji mniejszych obciążeń fiskalnych, ale jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc skoro nie starcza na bieżącą konsumpcję, która przecież w konsekwencji też nakręca inwestycje, to cóż stoi na przeszkodzie, by zaciągnąć kredycik.
stać nas
mamy więcej pieniędzy.
ehhhh
ktoś jednak traci i to dramatycznie mocno
fakt, wczesniej, dramatycznie mocno zaczął zyskiwać, gdy okazało się, że konsumpcja jednakowoż w konsekwencji nie nakręca inwestycji, a Ameryka przestała rozwijać się w zawrotnym tempie.
czy już ktoś myśli o tym, że przydałby się jakiś impuls, który pchnąłby te wskaźniki w górę…
no to panksnotded
Domino day 2008
z niecierpliwością czekamy na finał. Boimy się tylko, że nadmierny interwencjonizm administracji waszyngtońskiej może zahamować spektakularną serię upadków instytucji finansowych
UPDATE
załączam dwa jakże pouczające filmiki
1. poważny raczej i archiwalny, o tym jak komercyjny jest optymizm
2. humorem rozbrajający napięcie (wynalezli makowski i kuszelas)


























4 komentarzy