analogicznie do rzeczywistości

wiarygodne zmartwychwstanie esbeka albo studium schizofrenii

Opublikowany w precz z komuną!, zgredzenie przez analog w dniu 2008/11/28

Przed kościołem pan milicjant uważnie zapoznaje się z treścią swojego kapownika, czy aby nie zapisał w nim danych osoby, która mogłaby za lat 15 zostać poddana lustracji.

Przed kościołem pan milicjant uważnie zapoznaje się z treścią swojego kapownika, czy aby nie zapisał w nim danych osoby, która mogłaby za lat 15 zostać poddana lustracji.


Jutrzejsza GW piórem swojego czołowego dziennikarza śledczego donosi, że Gontarczyk z Cenckiewiczem uśmiercili najważniejszego dla sprawy Bolka esbeka, nie! nie zamordowali go, tylko napisali w swojej książce, że on nie żyje.
Otóż żyje i ma się dobrze – a nawet daje świadectwo:

Graczyk twierdzi, że Wałęsa nie był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB, a informacje, które uzyskał od niego w trakcie rozmów “nikomu nie zaszkodziły”.

Esbeka nie znalazł Czuchnowski, który wyrzuca autorom “szkalującej Wałęsę książki”, że nie potrafili do niego (esbeka) trafić, tak jak to udało się prokuratorom pionu śledczego IPN.
No cóż, jeśli pan redaktor nie wie, to spieszymy wyjaśnić, że historycy mają jednak nieco inne kompetencje niż prokuratorzy w poszukiwaniu ludzi.

Cenckiewicz i Gontarczyk mieli do dyspozycji archiwa IPN w tym akta personalne Graczyka. Na jakiej podstawie stwierdzili, że kapitan nie żyje? Czy popełnili tytko błąd czy też jest to celowe zaniechanie?
Szczegóły jutro w “Gazecie Wyborczej”

nie uprzedzajmy faktów, na pewno się tego jutro dowiemy.

ot, kolejna cudowna zamiana złego esbeka w dobrego
wystarczy, że zły esbek, co zakładał (=fałszował) teczki, powie, że w tych teczkach nic tak na prawdę nie było, a cała jego praca – “wszystko było gówno warte”
i już
możemy mu uwierzyć
a Kiszczak był dyrektorem największej na świecie oficyny wydawniczej z literaturą fikcji
ISBN 1945-1989

spytaj milicjanta…

Opublikowany w gramy, popkooltoorka, punk's not dead, zgredzenie przez analog w dniu 2008/11/27

dziewulski

Nie potrafię dociec dlaczego ten pan występuje w charakterze eksperta. Jego prawdy objawione na temat antyterroryzmu nie wynikają ani z praktyki (chyba, że dowodzenie ZOMOwcami na Okęciu da się podciągnąć pod praktykę), ani raczej z wiedzy – bo jeśli ją posiada, to skrzętnie ukrywa, a jeśli nie ukrywa, to widać czerpie z amerykańskich filmów (klasy D).

No ale jest gotów zawsze coś z przekonaniem powiedzieć o zdarzeniach, które właśnie się dzieją, a o których ma nikłą wiedzę, poza własnymi domniemaniami, co w połączeniu z silnym przekonaniem o własnym geniuszu, pozwala bredzić do woli:

- CIA przewidywała w tym dniu zamachy – twierdzi Dziewulski. Przyznaje jednak, że zamachy te miały dotknąć Stany Zjednoczone.

bo nie CIA, tylko Departament Bezpieczeństwa Krajowego i Federalne Biuro Śledcze, nie całe Stany Zjednoczone, a nowojorskie metro…
gdzie Rzym, gdzie Krym a gdzie Bomba…j

Dobrze, że Kaczor nie trafił na termin CIA z wizytą w Gruzji, bo erupcja wulkanu (j)erudycji byłaby zbyt potężna.

no to hop-sa-sa

ofiara niedokończonej autostrady

Opublikowany w zgredzenie przez analog w dniu 2008/07/23
(c) Bartosz Jankowski

(c)Bartosz Jankowski/Rzeczpospolita

- To jest ofiara niedokończonej autostrady – komentowali śmierć Geremka kierowcy. – Autostradą z Poznania do Nowego Tomyśla jedzie się dość dobrze i z dużą prędkością. Ale po zjeździe za Nowym Tomyślem zaczyna się gehenna. Droga jest dość wąska. Auta jadą w korkach, wyprzedzają na trzeciego.

to z niewszystkojednej gaziety

a dzis jeszcze w przeglądzie prasy w telewizji 24godziny bezpisu red. Miecugoff był uprzejmy również zauwazyc: “ze gdyby ta autostrada nie kończyła się w Nowym Tomyślu, to prof Geremek by nie zginał

tak
z pewnością
nie dalej jak 2 dni temu zjechałem z tej “fantastycznej” (prawy pas na całym odcinku połatany) autostrady (w przeciwna stronę niż prof. Geremek) i żyję
fakt, że na następnym skrzyżowaniu, ktoś nie dokończył podroży
pewnie tez mu się autostrada skończyła…

w myśl takiej logiki, to dr Kulczyk powinien chyba odszkodowania płacić rodzinom tych, którym się autostrada skończyła…

nikt nie mówi o prędkości z jaka jechał prof Geremek tuz przed tym jak uderzył w fiata ducato…
jakieś dziwne milczenie zapadło, chociaż kiedy to Kowalski jedzie 130 km/h BMW , to można go spokojnie nazwać Wariatem Drogowym, nawet jak znany przecież dziennikarz motoryzacyjny był uprzejmy testować osiągi Ferrari na warszawskich ulicach, prasa nie ustawała w spekulacjach ileż to kilometrów na godzinę rozwinął zanim przypierdolił w filar wiaduktu…

wówczas nawet świadkowie zdarzenia byli dość wiarygodni, by powołać się na ich opinie o 300 km/h

a teraz cisza

samochód był sprawny

świadkowie są przesłuchiwani

droga była mokra (chociaż to akurat była prosta)

a o prędkości cisza

widziałem kilka razy skutki wypadków z udziałem mercedesów…
i nie sadzę, żeby w tym przypadku prof Geremek jechał z prędkością mniejszą niż 140 km/h – mercedes do polowy praktycznie przestał istnieć, a z ducato ludzi wyciągano odcinając kabinę – jest ona dosyć wysoko nad ziemią.

ciekawym opinii biegłych, ale ci pewnie też muszą długo popracować (casus Otylii)

chyba, że się okaże, że jednak prof. jechał przepisowo, a tym ducato jakisz szaleniec pędził 220 km/h

Świetna, choć niezdecydowana postawa angielskiego zawodnika na EURO 2008

Opublikowany w popkooltoorka, zgredzenie przez analog w dniu 2008/06/12

leo ben-haker wprowadza angielskiego napastnika
Leon BankHaker zdecydowanym ruchem ręki wprowadza na boisko angielskiego napastnika.

Anglik w trakcie meczu Polska Austria popisał się 2 świetnymi strzałami. Pierwszy ze spalonego padł dla Polski i tym sposobem objęliśmy prowadzenie. Utrzymalibyśmy je do końca meczu, gdyby nie to, że angielski zawodnik niespodziewanie przeszedł na stronę wroga i w doliczonym czasie, strzelił nam gola z karnego, którego tak na prawdę nie było.
teraz w TVN24 rozpocznie się wieczór matematyczny…

my się wolimy napić piwa

Wiktor Wiedeński czyli nad pięknym mądrym Dubajem

Opublikowany w Koniec świata! (paniPopiołkowa), popkooltoorka, zgredzenie przez analog w dniu 2008/06/12

Jako że w drużynie WschodniegoRajchu nie gra(?) żaden Polak, jest szansa, że po mordreczym pojedynku nasi repryzentanci zejdą z boiska w chwale niczym uskrzydlone rycerstwo Króla Jana. Szansa. Wedle mojego niezorientowania w futbolu, jest owa szansa mizerna, jak sycąca jest przystawka w postaci siekanych ogórków ze śmietaną.

Po kiego diabła zresztą mielibyśmy wygrywać? Żeby psim swędem wyjść z grupy? i polec w następnym meczu?

Nasza repryzentacja już przecież odniosła największy sukces w historii naszej kopanej piłki, kwalifikując się pierwszy raz do finałów Euro. Widać to było w pierwszym meczu.

Jak zwykle. Bohatersko walczyliśmy i pięknie przegraliśmy.

Mnie cieszy zwycięstwo Portugalii, chociaż męczyli  się wczoraj okrutnie, a sędzia też im pomógł (może odrabiaja zaległości z pamiętnego meczu z Francją, w którym sponiewierali Portugalczyków).

poooooooolskaaaaaaa!!!!!!!!!!!!! biaaalo-szerwoniii!!!!!!!!!!!  poooooooolskaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!…

2:0 jak zwykle (konsekwencje niezdrowych podniet)

Opublikowany w Koniec świata! (paniPopiołkowa), popkooltoorka przez analog w dniu 2008/06/09


Jeden znajomy (po zawale) miał rację, że inaczej być nie mogło:
w Korei mecz otwarcia 0:2 dla naszych Orłów Engela, na Mundialu w Niemczech identyczny wynik, no to jak mogło być wczoraj?
jedyna różnica jest taka, że po raz pierwszy, w przegranym meczu gole strzelił Polak.
teraz wypadałoby przerżnąć z Austrią i w meczu o nic wygrać w pięknym stylu z Chorwacją.
Kibice będą wniebowzięci…
Niby dorośli mężczyźni, niby mają doświadczenie i wiedzą, że im bardziej ekscytowali się przed swoim pierwszym razem, tym żałośniejszy był finał, a jednak…
Narodowa histeria spowodowana dziejowym sukcesem wejścia do finałów Euro 2008, zakończyła się i tym razem eiaculatio praecox – toporny wdzięk niemieckiej Frau, przystrojonej w polskie kolczyki onieśmielił “żelki” w czerwonych koszulkach i “krótki to był zryw”…
a ja jak zwykle (raz na dwa lata) będę kibicował Portugalii

niektórym to jednak się na mózg rzuca

Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radz… (wróć!) Rosyjskiej

Opublikowany w POwyborach, popkooltoorka, zgredzenie przez analog w dniu 2008/02/09

TASS: W piątek b.m. w atmosferze wzajemnego zrozumienia, doszło do ocieplenia stosunków na Linii Warszawa-Moskwa. Spotkanie dwóch mężów stanu wyznacza nowy horyzont relacji partnerskich pomiędzy bratnimi narodami Polskim i Rosyjskim….

Pracownicy polskiej ambasady i rosyjskiego MSZ (dawniej KGB) wspólnie zdjęli z płotu tabliczkę powieszoną tam przez funkcjonariuszy kaczystowskiego regime.

Otagowano z:, , , ,